Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Moja droga literacka: zeznania ateisty zakwalifikowanego do pokolenia JP II

mentat

:: mentat ::

Moja droga literacka: zeznania ateisty zakwalifikowanego do pokolenia JP II

Szczęśliwie urodziłem się w Polsce Rzeczpospolitej Ludowej, w której ustrój komunistyczny zapewniał wysoką jakość publikacji przy ich niskiej cenie. Komuniści od razu po II wojnie światowej rozpoczęli rewolucję kulturalną, zlikwidowali analfabetyzm który był powszechny w Polsce Sanacyjnej, wspierali bujny rozwój literatury, dotowali publikacje, obniżyli ceny książek do ceny paczki papierosów (ówczesnych papierosów, bez akcyzy i vat-u UE), stworzyli liczne biblioteki publiczne, zakłady informacji naukowej, zwiększyli nakłady, otworzyli Domy Pisarza w których na koszt państwa mogli się rozwijać młodzi ludzie z pisarskim talentem. Dla mojego ukształtowania było jednak kluczowe co innego, mianowicie że zmonopolizowano wydawnictwa, przez co nie zalewały kraju nierzetelne książki wydawane dla finansowego zysku wydawnictwa (jak to ma miejsce w kapitalizmie), ani rynku nie zalewały książki bzdurne, których treści nie zweryfikowałyby wcześniej komisje specjalistów z danych dziedzin nauki (komuniści dbali by nie narażać czytelników na zetknięcie z fałszami n/t np. paranauki, okultyzmu, ekologii czy religii).


Przed nauką w szkole


Moje zetknięcie z literaturą miało miejsce w okresie przed szkolnym. Gdy zacząłem rozumieć zdania wielokrotnie złożone, babcia czytała mi „Graciarnię Dziadka Wita”, „Jak to ze lnem było” Konopnickiej, zbiór wierszy Scisłowskiego „Pożegnanie lokomotywy”, zbiór wierszy Onichimowskiej „Gdybym miał konia”, baśń mordwińską „Dziewczynę Brzózkę”, zbiór baśni rosyjskich „Jak lisica uczyła się latać”, bułgarskie „Uczone myszy”, „Muzykantów z Bremy” braci Grimm, oraz książeczki wycięte z czasopisma „Miś” i z serii „Poczytaj mi mamo”. Sam oglądałem a potem dukałem komiksy: „Grzyby galopują na koniach”, „Szare uszko” i cykl o Kwapiszonie. Niewątpliwie przekonało mnie to do książek jako medium oraz rozbudowało moją wrażliwość i wyobraźnię.


W okresie uczęszczania do przedszkola, ojciec zaproponował mi lekturę, która miała chyba największy wpływ na moje ukształtowanie. Do snu czytywał mi serię wydawniczą Biblioteka podróży, przygody i sensacji, autorstwa Karola Maya, z cyklem „Winnetou” na czele. Te książki wytworzyły u mnie niepohamowane pragnienie by być bezkompromisowym człowiekiem honoru, walczącym o to co szlachetne bez względu na własne bezpieczeństwo. Te lektury nauczyły mnie też empatii, szacunku dla odmiennych kultur, i wytworzyły u mnie ogólne poczucie fatalizmu (jak to ujął Hemingway, że „każda prawdziwa opowieść kończy się śmiercią”). Przypuszczam, że podobny wpływ te utwory miały na Adolfa Hitlera, który nazywał Karola Maya swoim ulubionym pisarzem. W moim przypadku dodatkową dużą rolę wywarły opowieści mojego ojca o pisarzu: ślepy przez pięć pierwszych lat swojego życia, dokładnie opisał kulturę z którą nie miał żadnej styczności, pisał nawet we więzieniu. Wówczas to, mając pięć lat, sam postanowiłem zostać pisarzem. Zszywałem kartki, dyktowałem dorosłym co mają pisać i ilustrowałem te broszurki lub dukałem teksty na starej międzywojennej maszynie do pisania a potem je ilustrowałem.


Okres szkoły podstawowej


W szkole podstawowej nie interesowałem się lekturami szkolnymi, zachwyt nad nimi swoich nauczycieli uznawałem za nieuzasadnioną egzaltację. Za to zacząłem namiętnie kolekcjonować i czytać komiksy. Początkowo zachwycał mnie cykl o Kajku i Kokoszu Janusza Christy (gdy dostałem pod choinkę od mamy czarno-biały „Złoty puchar” doznałem ekstazy) oraz cykl o przygodach Jonki, Jonka i Kleksa, później fascynowałem się Funky Kovalem, Yansem, Pelissą, Rorkiem, Arią, i oczywiście tandemem Van Hamme i Rosiński z ich Thorgalem i „Szninklem” (który pomógł mi zrozumieć istotę religii). Historię poznawałem z serii o początkach państwa polskiego wydawanej przez „Sport i Turystykę”, z cyklu Doman oraz z innych komiksów poświęconych dawnym przywódcom i podróżnikom. Paranaukę poznałem dzięki serii Według Ericha von Dänikena, serii Hipotezy i cyklu „Bogowie z gwiazdozbioru Aquariusa” (dzięki nim także zainteresowałem się historią Szumeru). Oczywiście czytałem też klasykę taką jak Kapitan Żbik czy Kapitan Klos. No i w końcu poznawałem kanon literatury polskiej oraz światowej też dzięki ich komiksowym adaptacjom, począwszy od „Faraona” wg Prusa na „Folwarku zwierzęcym” wg Orwella skończywszy. Gromadziłem też komiksy z wydawnictw podziemnych, jak np. „Solidarność – 500 pierwszych dni” lecz nie były one moimi czytelniczymi faworytami.


Z beletrystki w okresie podstawówki czytałem tylko to co mnie interesowało i mi się podobało. Były to głownie: cykl Roberta E. Howarda o Conanie oraz inne opowiadania tego autora, cykl o Narni C. S. Lewisa, a potem jego trylogia międzyplanetarna, „Hobbit” Tolkiena a potem jego „Władca Pierścieni” i „Silmarilion” (niedoczytane do końca), cykl o Diunie Franka Herberta (niedoczytany do końca), inne powieści oraz opowiadania fantasy, sf i horrory. Z literatury dziecięcej i młodzieżowej czytałem „Kubusia Puchatka” i „Chatkę Puchatka”, „Brombę i innych”, „Małego księcia”, baśnie Andersena, a matce przy przygotowywaniu przez nią obiadów czytywałem „Baśń o maleńkich Wiercidrylach”, „Mistrza Twardowskiego” Kraszewskiego, a potem przygody Hipoteusza Grippy, detektywa Konopki i Karampuka. Z literatury fabularnej ważne też były dla mnie książkowe gry paragrafowe, takie jak „Dreszcz”, „Kosmiczna ruletka”, „Wyspa zmierzchu” i seria Wehikuł czasu. Zainspirowany tymi grami, sam zacząłem tworzyć gry tekstowe w zeszytach i na Commodore 64 w Basicu. Bardziej wówczas interesowała mnie jednak literatura popularnonaukowa. Wiedzę o ewolucji oraz entomologii uzupełniałem dzięki Erazmowi Majewskiemu i jego powieściom „Profesor Przedpotopowicz” i „Profesor Muchołapski”, wypożyczonym z biblioteki szkolnej. Dzięki książce, której zakup z antykwariatu uprosiłem u matki, „Zanim na Ziemi pojawił się człowiek”, dużemu albumowi z obrazami olejnymi ilustrującymi dawno wymarłe zwierzęta i rośliny. Wiedzę o elektronice poznałem dzięki książce Wojciechowskiego „Nowoczesne zabawki”, i zainspirowany nią zbudowałem swoje pierwsze proste roboty. Wiedzę o II wojnie światowej zdobyłem dzięki serii wydawniczej „Tygrys”, która zainspirowała mnie do sklejania modeli, odtwarzania bitew figurkami w skali 1:72 oraz budowy makiet fortyfikacji. Miałem też to szczęście że moja babcia była bibliotekarką a mój dziadek dyrektorem szkoły, i w związku z tym ich strych był pełen inspirujących książek. Z wyprawy na ten strych zdobyłem np. Pokrowskiego „Na tropach mamutów” i „Opowiadania o życiu mózgu” o badaniach Sjeczenowa i Pawłowa. Także mój ojciec dbał o mój rozwój intelektualny i dał mi np. „Ciało” Anthony`ego Smitha czy kupił mi np. pracę zbiorową „Wszechświat i ewolucja” (z której początkowo mało co rozumiałem). Często też ślęczałem nad Encyklopediami PWN, znajdując w nich, prócz szukanego hasła, przy okazji jakieś inne ciekawe artykuły hasłowe. To wszystko ukształtowało moją racjonalną, materialistyczną i ateistyczną postawę (wbrew moim katolickim rodzicom).


Z czasopism, które także miały wpływ na mój racjonalizm i zainteresowania literackie oraz naukowe należałoby wymienić: „Świat Młodych” (ze stałą częścią popularnonaukową), „ABC Techniki”, „Kalejdoskop Techniki” (dzięki któremu zbudowałem swoją pierwszą mechaniczną maszynę liczącą), cykl „II wojna światowa”, „My i zdrowie” Państwowego Zakładu Wydawnictw Lekarskich oraz „Małą fantastykę” i „Fantastykę”/”Nową Fantastykę” (ze stałą rubryką popularnonaukową). Wiedzę o zainteresowaniach informatycznych powiększałem dzięki „Bajtkowi” (ze stałą rubryką popularnonaukową), „Top Secret” i „Secret Service”. W późniejszych latach SP komunizm w Polsce miał się ku upadkowi i w związku z tym pojawiła się w mojej ojczyźnie pornografia. Zacząłem wówczas kolekcjonować czasopisma pornograficzne sprzedawane w kioskach Ruchu, kupowałem je także dla kolegów, którzy sami wstydzili się o nie prosić sprzedawcę. Pierwszym moim czasopismem był chyba „Sexy Top” (drugim „Foto-Sex”), najwytrwalej zaś kupowałem „Cats” (którego uzyskałem legitymację członkowską) oraz „Playstar” (z wciągającymi artykułami publicystycznymi, które miały wpływ na moje poglądy), potem doszedł „Men Only” i „No.1”, a gdy byłem już w liceum - „Playboy”, „Hustler” i „CKM”.


Podczas lekcji w szkole, na okładkach i ostatnich stronach zeszytów pisałem krótkie opowiadania erotyczne, które bardzo podobały się moim kolegom. Kilka moich prac z języka polskiego, historii i biologii spotkało się z agresją nauczycieli (np. gdy napisałem że Polska powinna wstąpić do Osi czy że człowiek jest zwierzęciem zdeterminowanym). Odmawiano mi stawiania ocen za te prace, wzywano rodziców, nasyłano na mnie katechetów (od kolegów dowiedziałem się że przekonywali uczniów aby się ode mnie trzymali z daleka). Potem wstąpiłem do koła literackiego przy Domu Kultury i pisałem krótkie utwory prozatorskie o różnorodnej tematyce.


Okres liceum


W liceum nadal nie czytałem lektur, co zaowocowało tym, że byłem kilkakrotnie zagrożony z języka polskiego oceną niedostateczną na koniec semestru. Czytałem wówczas głównie powieści Victora Hugo (które mnie zauroczyły), eposy o Bilgameszu (które uznałem za najlepsze opowiadania w dziejach ludzkości), powieści oraz opowiadania sf, fantasy i horrory (Clarke`a, Asimova, Lema, Dicka, Mastertona i innych). W liceum poznałem też literaturę japońską, z twórczością Mishimy Yukio na czele. Z czasopism zachwycałem się „Frondą” i kupowałem miesięczniki o grach komputerowych. Z poezji mało co mi się podobało, ceniłem wysoko Zbigniewa Herberta (najbardziej „Przesłanie Pana Cogito”) i wiersze arabskie. Dalej jednak głównie czytałem literaturę popularnonaukową, z serią Na ścieżkach nauki wydawnictwa Prószyński i S-ka na czele. Czytałem głównie o astrofizyce, fizyce kwantowej, biologii, religiach, filozofii, psychologii, historii Szumeru i Japonii. Ponadto pojawiły się już kapitalistyczne śmieci New Age, w których się zaczytywałem. O astrologii (stawiałem horoskopy indywidualne), o wróżbiarstwie (stawiałem tarota), o bioenergoterapii (pracowałem z wahadłem), itd. Wśród tych publikacji wyróżniałem książki Ericha von Dänikena, które kolekcjonowałem. Kilka lat zajęło mi spenetrowanie tego obszaru wiedzy i zrozumienie że to kompletne bzdury.


Najważniejsze dla mojego rozwoju książki, które wówczas przeczytałem, to „Wywieranie wpływu na ludzi” Roberta Cialdiniego, „Psychologia” Abraham Sperling, „Język ciała” Allana Pease, „Däniken i inni” Jamesa Randiego i „Objawienia” E. von Dänikena. Dzięki nim ugruntował się mój racjonalny światopogląd.


W 1997 roku debiutowałem w czasopiśmie katolickim, w którym opublikowałem kilka tekstów publicystycznych.


Okres studiów


Na studiach czytałem już tyle publikacji, że trudno byłoby je poklasyfikować czy powymieniać. Poezji prawie nie czytałem, czytałem dużo tekstów popularnonaukowych i najwięcej naukowych. Z beletrystki polubiłem Feliksa W. Kressa i Ericha Maria Remarque, z historii Davida Irvinga, z krytyki New Age Derrena Browna („Sztuczki umysłu”). Z czasopism już żadnego nie kolekcjonowałem, widząc jak upadł ich poziom intelektualny (np. w popularnonaukowych zaczęto promować zabobony, w dziennikach USAński imperializm), kupowałem jedynie konkretne numery czasopism komputerowych, które zawierały płyty z interesującymi mnie grami.


Miałem to nieszczęście że niechcący znalazłem się w gronie cenionych młodych trójmiejskich poetów, którzy do reszty obrzydzili mi wiersze, wieczorki poetyckie itp. przedsięwzięcia kulturalne związane z literaturą (czy też ogólnie ze sztuką współczesną). Mniejsza z tym, że to były towarzystwa do picia wódki i uprawiania przygodnego seksu, kluczowe było to że oni nie mieli nic do przekazania, zresztą nie wiedzieli o niczym co przekazania byłoby godnym, zachwycali się pustosłowiem sami nie mając pojęcia co napisali. Z częścią tego towarzystwa wystawiliśmy amatorską sztukę teatralną, w której zagrałem główną rolę, i się rozstaliśmy.


Przez te wszystkie lata dostęp do książek zapewniały mi filie Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej, biblioteki szkolne a potem akademickie, biblioteczki rodziny i znajomych oraz zakupy w księgarniach i antykwariatach. Gdy zacząłem pić piwo i palić papierosy, znaczenie ostatniej formy dostępu do książek znacząco zmalało z powodów finansowych. Mój księgozbiór to ok. pół tysiąca książek, ok. 350 to publikacje naukowe i popularnonaukowe, kilka książek to tzw. białe kruki, pochodzące z XIX i początku XX wieku (np. „Wie Lerne Ich Zeichnen?” z 1841 roku, odziedziczona po dziadku, dyrektorze szkoły).


Podczas studiów zacząłem regularnie publikować publicystykę w Internecie, m.in. na portalach Gildia, Schron, eMiasto, Wiadomości24, na swoim blogu. W 2009 roku znalazłem się w gronie zwycięzców konkursu literackiego Związku Literatów Polskich i Agencji „Pal Twins”. Moje opowiadanie pt. „Atlas” zostało wydane w zbiorze opowiadań „KOT Polski: Kryminalnych Opowiadań Tom I”. Napisałem pracę magisterską o Mishimie Yukio, ocenioną jako bardzo dobra, a potem dostałem się na doktorat z literaturoznawstwa na Uniwersytecie Gdańskim. Piszę każdego tygodnia, publicystykę, prozę i artykuły naukowe, jakie będą tego efekty przekonam się kiedyś, o ile dożyję.


Głosuj (0)

mentat 17/09/2010 12:30:40 kalendarza gregoriańskiego [Powrót] Komentuj

|| mentat ||
Powyższy tekst wysłałem do publikacji na portal Wiadomości24.pl, gdyż napisałem go z powodu zorganizowania na tym portalu serii „droga do literatury”, w której autorzy mieli opisać swoje doświadczenia czytelnicze, literackie, literaturę która miała wpływ na ich ukształtowanie. Klasycznie W24 nie opublikowało mojego tekstu (dotąd odrzucili 1/3 moich artykułów). Jako uzasadnienie odrzucenia tekstu Katarzyna Olczak, nosząca tam tytuł "wydawca" i opisująca siebie "studentka polonistyki" napisała do mnie:

"nad materiałem trzeba jeszcze popracować: powstawiać brakujące przecinki, usunąć literówki. Przypominam, że Pana tekst jest odpowiedzią na jedną z akcji W24 "Moja droga do literatury", nie bardzo rozumiem, po co Pan opisał wszystkie pisma erotyczne? W internecie liczy się zwięzłość i przejrzystość publikowanych treści, proszę więc mniej odbiegać od tematu."

Nie rozumiejąc jej uzasadnienia, przesłałem do niej zapytanie:

"Jakie literówki? Przypominam Pani, że czasopisma erotyczne to periodyki a periodyki to literatura. W których zdaniach ja nie pisałem o literaturze i odbiegałem od tematu?"

Nie odpowiedziała mi. Wówczas wysłałem odnośnie tego zapytanie emailem do redakcji W24. Stamtąd również nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.
brak www || data: 17/09/2010 12:46:45 kalendarza gregoriańskiego
host-109-107-6-168.ip.jarsat.pl || IP: 109.107.6.168