Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Zwycięstwo

mentat

:: mentat ::

Zwycięstwo

Dzisiaj, w samo południe, w Dzień Chłopaka, Sąd Okręgowy w Gdańsku przyznał mi rację i wydał orzeczenie zgodne z moją argumentacją i moimi wnioskami. Jak głosi Busido: „Zwyciężyłeś, zaciśnij podpinkę hełmu”.


Było to rozpatrzenie mojej apelacji od postanowienia Sądu Rejonowego w Gdańsku ws. zniesienia współwłasności nieruchomości. Streszczając w języku polskim (rezygnując z argotu prawniczego): podli sąsiedzi wnieśli przeciwko mojej mamie i mnie (tuż po śmieci mojego ojca, gdy byliśmy w depresji i nie mieliśmy pieniędzy) sprawę do sądu z wnioskiem o zagarniecie części naszych mieszkań i innych pomieszczeń w budynku. Przy czym w sprawie sądowej dokonali mnóstwa mataczeń, kłamstw, zatajeń kluczowych dokumentów, chwytów sofistycznych, i dodatkowo prowadzili przeciwko nam okrutny stalking (nękanie) abyśmy zgodzili się na ich wydumane, bezprawne i egotyczne roszczenia. Sąsiedzi - bardzo bogaci, z licznymi koneksjami, na stanowiskach – użyli swoich pozamerytorycznych i pozaprawnych wpływów aby zapadł wyrok na ich korzyść. Wynajęli pełnomocnika prawnego z najlepszej w Trójmieście - wg rankingów odnośnie spraw nieruchomości – kancelarii, i uzyskali - sprzeczne z prawem - opinie biegłego architekta oraz postanowienie wstępne Sądu Rejonowego na swoją korzyść. Zaś moją mamę i mnie przez całe cztery lata postępowania reprezentowałem ja sam - nie będący wykształconym w dziedzinie prawa - studiowałem kodeksy, ustawy i orzeczenia, składałem wnioski oraz dowody, powoływałem i przesłuchiwałem świadków, pisałem wszelkie oświadczenia, i jako laik zwyciężyłem przed Sądem Okręgowym z najlepszą kancelarią w Trójmieście reprezentującą wpływowych bogatych ludzi, którzy nawet posuwali się do kłamstw aby tylko wygrać, i moje podważenie orzeczenia Sądu Rejonowego zostało uznane za słuszne.


Ludzie, którzy mnie nie znali (czyli prawie wszyscy), powtarzali cztery lata, że muszę wynająć pełnomocnika prawnego bo inaczej przegramy; ludzie którzy mnie znali (jak np. lekarz rodzinny czy Ukochana) mówili, że z moim intelektem sobie poradzę. Okazało się, że ci nieliczni drudzy mieli rację. Ale wcale to nie oznacza, że w polskich sądach panuje sprawiedliwość, przeciwnie, z przebiegu sprawy wynika, że osoba słabiej wykształcona, w podeszłym wieku, chora, samotna, z depresją, itp., nie miałaby szans i zostałaby szybko „wydymana” przez drugą stronę postępowania przed obliczem „wymiaru sprawiedliwości”. Z powstępowania wynika, że całe sądownictwo to „pic na wodę”; sędziowie, adwokaci, radcy prawni i biegli mogą łamać prawo jak zechcą i pozostaną bezkarni (ich łamanie prawa osądzają rady cechowe, których interesem jest aby łamanie nie wyszło na jaw); procesy to gierki sofistyczne pomiędzy pełnomocnikami prawnymi dwóch stron (pełnomocnicy zawyżają wynagrodzenia przedłużając postępowanie, nie zależy im ani na prawdzie ani na wygranej bo tak czy siak od jednego lub drugiego przegranego dostaną wynagrodzenie, a za mijanie się z prawdą nikt ich nie ukaże bo zawsze zwalą kłamstwo na zaistnienie błędnego poinformowania przez klienta); sami sędziowie zazwyczaj nie myślą, orzekają robiąc kopiuj-wklej z pism tej strony która ma bardziej wpływowego prawnika; działa na nich tytuł, ubranie, pewność siebie, koneksje, majętność, a nie merytoryczność w sprawie (uważają, że nie opłaca im się ani dokładnie studiować akt sprawy ani przyznawać racji tym, od których nigdy niczego nie uzyskają, bo owi nie mają ani majątku ani powiązań) [nie subiektywizuję, bowiem powyższa ocena nie opiera się na wyłącznie tej jednej sprawie, wcześniej 8 lat miałem dwie sprawy karne, byłem osadzony i poznałem wiele spraw innych podsądnych]. Jak pewien profesor zacytował mi pewnego znajomego prawnika: „W sądzie wygrywa zawsze ten, kto ma lepszego prawnika lub ma więcej pieniędzy” (z oczywistych powodów nie dotrzymuję zasady źródłowości). Najczęściej dopiero gdy pełnomocnik, biegły, sędzia, widzą że nieprzestrzeganie prawa lub należytej staranności może ich osobiście narazić na kłopoty, wnioskują oraz orzekają zgodnie ze stanem faktycznym i prawnym.


Sąd Okręgowy w Gdańsku, na mój wniosek, uchylił zaskarżone apelacją postanowienie i oddał sprawę do ponownego rozpatrzenia Sądowi Rejonowemu, który w orzeczeniu końcowym ma wydać postanowienie o poniesieniu kosztów. Więc wojna się nie skończyła, a jedynie bitwa. Jednak miło jest wygrać choć bitwę z przeważającymi siłami wroga, które dodatkowo stosują niehonorowe sztuczki – to daje poczucie własnej wartości i motywuje do dalszych wysiłków. Daje „chwilę szczęścia, właśnie wtedy, gdy się na zło nie godzimy”.


Bawi mnie, że ci moi zwyrodniali sąsiedzi, sami próbując oszukiwać sądy, sami są oszukiwani przez wynajętą przez nich pełnomocniczkę z niby najlepszej kancelarii. Zawyżyła wycenę przedmiotu sporu aby otrzymywać wyższe wynagrodzenie; złożyła sprawę do komornika w związku z wynagrodzeniem dla siebie przed zakończeniem sprawy za co odszkodowanie będą płacili ci zwyrodniali sąsiedzi; wmówiła im że wygrała dla nich sprawę przez Sadem Rejonowym i że wygra przed Okręgowym (że postanowienie wstępne to końcowe, co do istoty sprawy, i że Sąd Okręgowy przyzna rację jej sprzecznym z prawem roszczeniom). Bawi mnie, że ci pazerni i pozbawieni minimum empatii sąsiedzi, są „dymani” przez równą sobie pod względem etycznym pełnomocniczkę, której będą musieli zapłacić dziesiątki tysięcy złotych (za sprawę w I i dwie w II instancji, liczne pisma poboczne, pisma do nas, do komornika, i teraz jeszcze za ponowną sprawę w sądzie I instancji prowadzoną od początku, a jeśli nadal będzie mijała się z prawem i faktami to jeszcze za skargę kasacyjną). Jak to głosi polskie przysłowie: „Kosa trafiła na kamień” a Staniuki na Tarnowską.


Dużo jeszcze przede mną walki, i oczywiście zdaję sobie sprawę, że na końcu przegram, ale to nie ważne. Zwyrodniali sąsiedzi nadal prowadzą stalking przeciwko mojej rodzinie; Sąd Rejonowy wydał sprzeczną z prawem klauzulę wykonalności zasądzając abyśmy zapłacili za pełnomocnika prawnego sąsiadów przed zakończeniem postępowania i orzeczeniem końcowym w sprawie (przez co mamie zabierają rentę a ja mam zablokowane konto bankowe ze wszystkimi środkami finansowymi); pewien adwokat – zadufany w sobie oszust - złożył na mnie kłamliwe doniesienie dyscyplinarne (łamiąc przez to zachowanie tajemnicy adwokackiej); rzecznik dyscyplinarny nęka mnie nielegalnie, szukając na niniejszym blogu „haków” w postaci dokonania przeze mnie obrazy pracowników UG (chyba aby chronić domniemaną reputację swoich wyżej postawionych kolegów); itd. itp. Ale jedyne co mnie martwi, to okoliczność, że mnie ci ludzie i te ich marne sprawy, dotyczące ich osobistej reputacji, ich majątków, tytułów, stanowisk, badań, mało co obchodzą. Martwi mnie, że zmuszają mnie do straty czasu na takie nieistotne „pierdoły”, podczas gdy ja pragnę poświęcić mój czas i resztę mojego życia na badania naukowe, twórczość literacką, publicystyczne informowanie społeczeństwa o tym co na prawdę ważne, w ujęciu ponadjednostkowym.


Ale skoro tego właśnie tak bardzo chcą, następny proszę... [Jak ojciec mojego Przyjaciela miał zapisane przy biurku: „Sprawy trudne rozwiązujemy na miejscu, sprawy nie do rozwiązania – proszę chwileczkę zaczekać”]


Głosuj (0)

30/09/2014 15:14:39 kalendarza gregoriańskiego [Powrót] Komentuj

|| F.S. ||
Gratuluję sukcesu i życzę wielu kolejnych zwycięstw.
brak www || data: 26/12/2014 20:10:55 kalendarza gregoriańskiego
aes197.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.25.122.197