Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Duch na wyższej uczelni

mentat

:: mentat ::

Duch na wyższej uczelni

Matsuma Isao, list napisany do rodziców tuż przed odlotem w misję kamikadze:i „Drodzy Rodzice, pogratulujcie mi proszę. Pozwolono mi dostąpić zaszczytnej śmierci. To mój ostatni dzień. Losy naszej ojczyzny zależą od decydującej bitwy na morzach południowych, gdzie opadnę jak kwiat ze świetlistego drzewa wiśni.
Stanę się tarczą, polegnę wraz z dowódcą mojej eskadry i innymi przyjaciółmi. Żałuję że nie dane mi urodzić się siedmiokroć i każde kolejne życie oddać dla ojczyzny uderzając we wroga.
Jestem dumny, że będę mógł umrzeć jak mężczyzna! Z głębi serca wyrażam wdzięczność moim rodzicom, którzy zawsze okazywali mi swoją czułość i wychowali w modlitwie. Wyrażam też wdzięczność dowódcy mojej eskadry i wszystkim przełożonym, którzy dbali mnie, jako własnego syna i zapewnili mi doskonałe wyszkolenie. Dziękuję wam, moi Rodzice, za 23 lata, w czasie których doglądaliście mnie i inspirowaliście do działań. Mam nadzieję, że moim obecnym czynem w niewielkim stopniu odpłacę za te starania. Wspominajcie mnie dobrze i pamiętajcie że Wasz Isao oddał życie dla ojczyzny. To moje ostatnie życzenie. Niczego więcej już nie pragnę.
Proszę, dbajcie o siebie. Jesteśmy szesnastoma wojownikami, pilotami. Oby nasza śmierć była tak nagła i czysta jak pękający kryształ. Kwiaty wiśni jaśnieją, gdy rozchylają pąki, jaśnieją, gdy opadają.”


http://www.youtube.com/watch?v=0DxJD9CPsxw&feature=related [włącz i czytaj dalej]

 

Kaijitsu Susumu, absolwent politechniki w Nagoya, ostatni list przed atakiem kamikadze: „Drogi Ojcze, Matko, bracia Hiroshi i Takeshi, siostro Eiko!
Wierzę, że tej wiosny wszystkim Wam dopisuje zdrowie. Ja nigdy nie czułem się lepiej. Jestem gotowy do akcji.
Nie przejmuję się śmiercią, tylko tym, jak zatopić lotniskowiec nieprzyjaciela. Spędzamy czas na pisaniu listów, grze w karty i lekturze.
Słowa nie są w stanie wyrazić mojej głębokiej wdzięczności, jaką żywię dla moich kochających rodziców, którzy troskliwie doprowadzili mnie do wieku męskiego, dzięki czemu mogę teraz, choć tak skromnie, odwdzięczyć się za łaski.
Myślami jestem z Wami. Przesyłam wszystkim najserdeczniejsze pozdrowienia.”


Kiedyś... gdzieś... studenci i absolwenci wyższych uczelni byli inni...


Yamaguchi Teruo, po ukończeniu Uniwersytetu Kokugakuin w Tokio wstąpił do wojska, list do ojca: „W godzinie nadchodzącej śmierci żałuję, że nigdy w życiu nie zrobiłem dla Ciebie nic szczególnego.
Teraz, gdy już otrzymałem rozkaz lotu w misję bez powrotu, moim jedynym pragnieniem jest dopełnienie powierzonego mi obowiązku. A jednak nie mogę wyzwolić się spod uroku pięknych krajobrazów Japonii. Czy to oznaka mojej słabości?
Kiedy dowiedziałem się, że mój czas się dopełnił, zamknąłem oczy i pod powiekami ujrzałem: Twoją twarz, Matki, Babki i wszystkich moich bliskich przyjaciół. Pokrzepia mnie i mobilizuje świadomość, że wszyscy pragniecie abym był waleczny. I będę! Obiecuję!
Ogarnia mnie przygnębienie gdy myślę o tym, jak niektórzy perfidni politycy oszukują niewinnych obywateli.
Styl życia Japończyków jest doprawdy piękny i jestem z niego dumny tak, jak dumny jestem z japońskiej historii i mitologii, która jest świadectwem czystości przeszłych pokoleń i ich dawnych wierzeń. Ten styl życia jest najpiękniejszą spuścizną po naszych przodkach. Wielkim honorem dla mnie jest możliwość oddania życia w imię tych wspaniałych i szczytnych wartości. Głos wewnętrzny nakazuje mi uderzyć na wroga, który pogwałcił nasz kraj. Myśl o śmierci nie napawa mnie żalem czy strachem.
Samuraj będzie bronił swojej ojczyzny gardząc śmiercią, bez myśli o sławie. Najserdeczniejsze pozdrowienia, tuż przed startem”


Czemu tak boisz się śmierci?


Nomoto Jum, chwilę wcześniej ukończył Uniwersytet Handlowy w Tokio, list do rodziny zaczęty ręką autora a jego koniec pisany dłonią przyjaciela: „Człowiek jest śmiertelny. Śmierć i życie, są sprawą przypadku. Przeznaczenie też odgrywa swoją rolę. Wierzę w moje umiejętności, które wykorzystam w pełni w jutrzejszej akcji. Zrobię wszystko co w mojej mocy, aby celnie uderzyć w okręt wroga i dopełnić mojego przeznaczenia. Nadszedł czas mojego rozstania z moim przyjacielem Nakanishim. Nie mam żadnych skrupułów. Każdy człowiek jest w końcu skazany na podążanie własną drogą.
Na ostatniej odprawie dowódca przestrzegał nas przed brawurą: „nie umierajcie pochopnie”. Postanowiłem zdecydowanie dążyć do celu. Zawsze byliście dla mnie bardzo dobrzy i jestem Wam za to wdzięczny. Lata nauki wydadzą teraz owoce. Wierzę głęboko że jutro odniosę sukces.
Proszę, wybaczcie, że dyktuję swoje ostatnie słowa, ale nie mam już czasu na skreślenie ich własną ręką. Chcę wam przekazać, że w tej ostatniej chwili jestem zdrów i czuję się dobrze. Możliwość uczestniczenia w operacji to dla mnie wielki wyróżnienie. Pierwsze samoloty formacji szturmowej już wznoszą się w powietrze. Przyjaciel, któremu dyktuję te słowa, pisze, opierając kartkę papieru o kadłub mojej maszyny. Nie czuję żalu, nie ogrania mnie smutek. Moje przekonania są niezachwiane. Ze spokojem dopełnię powierzonego mi obowiązku.
Słowa nie są w stanie oddać wdzięczności, którą do Was żywię. Mam nadzieję, że moim ostatnim czynem – śmiertelnym uderzeniem zadanym siłom wroga – zdołam, w pewien drobny sposób, odpłacić za dobro, którego od Was zaznałem.
Gorąco pragnę, aby moi bracia otrzymali odpowiednie wykształcenie. Wiem, że życie człowieka niewykształconego jest tylko pustką. Proszę, zróbcie wszystko aby oni mogli się cieszyć pełnia życia. To moje ostatnie życzenie.
Chciałbym, żeby mój ostatni czyn został poświęcony pamięci przodków, którzy obdarzyli nas swoim wspaniałym dziedzictwem. Żegnajcie!


Przecież wierzysz w pośmiertny cudowny raj, o wiele piękniejszy niż to życie... A może jesteś nieuczciwy i przypuszczasz że do niego nie trafisz? Jeśli tak, to chyba najwyższy czas się zmienić, bo nie znasz dnia ani godziny swojej śmierci. Czy może też tak naprawdę, w głębi umysłu nie wierzysz w pośmiertne życie? Jeśli tak jest, to miej odwagę i uczciwość w końcu przyznać się do swoich przekonań.


Hayashi Ichizo, wstąpił do kamikadze po ukończeniu Cesarskiego Uniwersytetu Tokijskiego, chrześcijanin, ostatni list do matki: „Proszę, nie rozpaczaj po mnie, Matko. Śmierć w akcji jest śmiercią chwalebną. Jestem dumny że dane mi będzie polec w bitwie. Oczu nie przesłoni mi zwątpienie ani strach, kiedy będę opadał w dół do ostatecznego uderzenia.
Matko, nie chcę żebyś rozpaczała po mojej śmierci. Nie mam nic przeciwko temu, żebyś płakała. Płacz. Ale pamiętaj, proszę, że umieram dla dobra narodu i nie noś w sobie goryczy. Jeżeli będziesz Matko chciała obchodzić rocznicę mojej śmierci, to proszę Cię, niech to będzie pogodna rodzinna uroczystość.
Piszę do ciebie z kwatery oficerskiej, mieszczącej się w dawnym budynku szkolnym w pobliżu bazy lotniczej. Nie ma elektryczności, dlatego rozpaliliśmy potężne ognisko i kreślę te słowa przy gorącym blasku płomieni. W naszej kwaterze stoją stare organy. Dzisiaj zebraliśmy się wokół nich i śpiewaliśmy hymny.
Żyjemy w duchu nauki Jezusa Chrystusa i w duchu tym umieramy. Ta myśl nie opuszcza mnie nigdy. Życie na ziemi daje wiele satysfakcji, ale teraz mam wrażenie, że przenika je nicość. To znak, że nadszedł czas śmierci.
Udamy się w naszą misję w mundurach oficerów lotnictwa, w przepaskach, na których znajduje się symbol wschodzącego słońca. Zabiorę także ze sobą flagę, którą dostałem od Ciebie Matko. Pamiętasz, poza wschodzącym słońcem jest na niej również wypisany poemat „Nawet, gdy tysiąc walecznych padnie po mojej prawicy, a dziesięć tysięcy legnie po mej lewej stronie...”i Na piersi będę miał Twoje zdjęcie, Matko, i zdjęcie Makiosan.
Matko, ja pierwszy udam się w drogę do Nieba. Módl się, proszę, żebym znalazł się w gronie wybranych. Wtedy Cię spotkam, bo Ty na pewno zostaniesz przyjęta do Królestwa Niebieskiego. Módl się za mnie, Matko.
Obecne okoliczności wprawiają mnie w radość i dumę. Chciałbym móc je odczuwać do ostatnich chwil. Gdyby moje losy potoczyły się inaczej – gdybym nie znalazł się w tej sytuacji – uznałbym, że życie nie miało żadnego znaczenia. Dlatego jestem wdzięczny, że dane mi było zostać wojownikiem. Ciężko byłoby umierać ze świadomością, że było się nikim.
Jeśli moje rozważania przestają być jasne i zrozumiałe to dlatego, że już jestem śpiący. Chciałbym Ci jeszcze wiele opowiedzieć, ale bardzo morzy mnie sen.
Ale proszę Cię Matko, zaakceptuj moją śmierć. Pamiętaj, że odszedłem na zawsze. Żegnaj.”


Albo może nie wierzysz w życzeniowe doktryny i jesteś przekonany, że tu i teraz to jedyne miejsce, gdzie możesz być. Jeśli tak jest, to czy warto Ci obawiać się o nieistotny pyłek, którym jest Twoje niedoskonałe i skazane na przeminięcie zwierzęce mięso? Chcesz zdychając mieć ostatni przebłysk świadomości, że niczego nie dokonałeś, na nic nie wpłynąłeś, nic po Tobie nie pozostanie? Pragniesz odejść jak zdmuchnięta zapałka, zamiast zamigotać na pożegnanie?


Okabe Heiichi, tuż przed wstąpieniem do kamikadze ukończył Cesarski Uniwersytet Taihoku, zapis z dziennika: „Moje życie dopełni się w ciągu najbliższych trzydziestu dni. Nadejdzie moja szansa! Czekam ja i czeka też śmierć. Szkolenie i treningi były ciężkie i wyczerpujące, ale warto było przez nie przejść, żeby teraz móc umrzeć piękną śmiercią w obronie naszej sprawy.
Jestem człowiekiem. Nie chcę być świętym ani łajdakiem, nie chcę być bohaterem ani głupcem – chcę być po prostu człowiekiem. Jak przystało na kogoś, kto strawił życie na dociekaniach powodowanych nieokreśloną tęsknotą, godzę się ze śmiercią w nadziei, że stanę się „ludzkim dokumentem” historii”
Świat, w którym przyszło mi żyć jest pełen niezgody i rządzi nim dysonans. A przecież powinien stanowić o wiele lepszą kompozycję, bo zasiedla go społeczność istot obdarzonych rozumem. Niestety, zabrakło jednego wielkiego dyrygenta i teraz każdy wydaje własne dźwięki, które nie układają się już w harmonijne tony, ale prowadzą do powstania kakofonicznego chaosu.
W tych chwilach tragicznych zmagań z radością będziemy służyć naszej ojczyźnie. Uderzymy w okręty wroga utwierdzenie w przekonaniu, że Japonia była i będzie miejscem, gdzie mogą istnieć jedynie urocze domy, dzielne kobiety i piękne przyjaźnie.
Co jest naszym dzisiejszym obowiązkiem? Walczyć.
Co będzie naszym jutrzejszym obowiązkiem? Zwyciężać.
Co jest naszym codziennym obowiązkiem? Umierać.
Umieramy w walce i nie narzekamy na los. Zastanawiam się, czy inni, na przykład naukowcy, których wysiłek wojenny realizowany jest na innych frontach, byliby równie skłonni oddać swoje życie bez słowa skargi. Tylko w takim przypadku Japonia miałaby szansę na zwycięstwo w tej wojnie.”

 


 


 


i Wybrane fragmenty korespondencji kamikadze za: R. Inoguchi, T. Nakajima, R. Pineau: Boski Wiatr: Japońskie formacje kamikaze w II wojnie światowej, tł. K. Kasterka, Oficyna Wydawnicza FINNA, Gdańsk 2009, s. 228-242.

 

ii Poemat to zapewne biblijny Psalm 91. Następny wers brzmi „ciebie to jednak nie spotka / nie dotknie” („albowiem Pan jest twoją ucieczką, jako obrońcę wziąłeś sobie Najwyższego”).

 

 


Głosuj (0)

mentat 28/04/2012 20:42:17 kalendarza gregoriańskiego [Powrót] Komentuj